Charleston
9 listopad 2009
To jest charleston, kiedy byłam dzieckiem, lubiłam go tańczyć, podejrzałam w telewizorni i okropnie mi się spodobał. Charleston w moim wykonaniu był grzeczny i słodki, tu natomiast jest szalony. Na poniedziałkowy smutny i szary poranek, zapodaje charlestona, jako odżywkę. Charleston jest wieczny. Może nie? Nieźle się ludziska zabawili i wrzucili to na youtubka. A ci goście, którzy tańczą, rety, jakie oni mają ciała, wdzięk, swobodę, to nie tylko profesjonalne przygotowanie, oni są do tego stworzeni, czują muzykę każdym nerwem, absolutna rewelacja. Murzyni tak mają, ups, sorry, afroamerykanie się mówi
Zazdroszczę im tego daru, jak cholera, niby umiem tańczyć, ale nie tak!mam takie wrażenie, że nasza kultura zawdzięcza im bardzo wiele w kwestii muzyki i tańca.
I na koniec najmocniej.
Zapraszam do tańca, można do każdej muzyki po kolei i na koniec będziecie zdrowi i uśmiechnięci.