Prawda

24 maj 2009

Nie lubią prawdy w wolnej Polsce, może powinnam napisać w Wolnej Polsce, albo raczej w wolnej polsce?

Kiedy ulicami miasta szły pierwsze kilkuset osobowe marsze na rzecz legalizacji maryśki, nikt, ale to nikt, poza kilkoma portalami (Gazeta Konopna, hyperreal.info, Haszysz.com), nie napisał słowa o tym wydarzeniu. Prasa papierowa, radyjo i telewizornia milczały. Mam to od 2007 zarchiwizowane w swojej głowie, albowiem słyszałam relacje od uczestników. Sens skromnych komunikatów był mniej więcej taki – a tam, paru wariatów przeszło się ulicami. Dopiero w tym roku ruszyło, przynajmniej w internecie. Czy potężna masa ludzi ciasno ciągnąca się od ronda pod rotundą do Hotelu Sobieski, skręcająca w Filtrową – to jest dwa tysiące? Wyobraźcie sobie czytacze – to są circa about trzy przystanki autobusowe, trzy czy cztery przystanki pełne wielkiego ludzkiego węża, nie wiem, ile to tysięcy…. ale robi wrażenie. Głowa przy głowie. Puszczę to relację fotograficzną, kiedy już się pokaże w necie. W tym roku nie była to tylko manifestacja na rzecz legalizacji biednej maryśki. W tym roku to był marsz o wolność. Oprócz kolorowych irokezów, dresiarni i ćpunków, szli tam studenci i wykształceni ludzie o widocznej na twarzach kulturze intelektualnej. Muzyka wspaniale grała, a oni się cieszyli. Można było też legalnie pojarać skuna.

Krótka notka od uczestnika z linkiem-źródełkiem:
Warto dodać, że kontrmanifestacja składała się z kilku osób pod opieką kilkunastu policjantów z psami.
Przechodzący w większości tego nie dostrzegli, bo grupka była mała i na uboczu.

Na własny użytek posiada narkotyki wiele osób. Nabyła je najczęściej u dilerów.
Na własny użytek konopie uprawiane są w Polsce od dawna. Nie leży to w interesie dilerów.

Marsz Wyzwolenia Konopii był obok protestów Solidarności jednym z niewielu w sprawie całkowitego wyzwolenia…
Od kłamstwa, krętactwa i oszustwa. Też dobrze.

No i tak. Prawda w oczy kole. Dlaczego? Komu i dlaczego tak bardzo zależy, żeby ludzie musieli się chować, kiedy jarają? Dlaczego wolno zabijać się alkoholem i papierosami, a nie można nieco przyjemniej, maryśką, o ile  w ogóle mowa o zabijaniu, bo jak wieść niesie, maryś, to lek. Dlaczego aparat państwowy chroni interesy handlarzy? Ufff. Marzę o tym, żeby po trudach życia, móc sobie spokojnie pojarać siedząc na ławeczce w parku. Znakomicie koi ból głowy i nie tylko. Tak sobie po cichutku marzę. Może już jutro?

Następne kłujące źdźbło: Kataryna. Zna temat i trafia w sedno. Ma ciekawie IQ. Nie wiem, czy opis na Wikipedii, który tu zalinkowałam jest rzetelny, trzeba poczytać bloga, jednego i drugiego. Nie śledziłam tego dokładnie, bo nie interesuję się aż tak polityką. Może szkoda. Powinnam coś jednak wiedzieć, bo inaczej ONI będą mną manipulować. Kataryna podobno faktycznie straciła anonimowość, a stało się tak dlatego, bo za bardzo trafiała w sedno i chciała o tym pisać, wiele osób to czytało i jedni się cieszyli, a drudzy chcieli jej dokopać. No i dokopali. Skrawek wolnego słowa jest, jak skrawek błękitu na zachmurzonym deszczowym niebie. Cieszę się, że jest mi dane oglądać takie skrawki. Dlaczego ludzie nie chcą, żeby prawda ujrzała światło dzienne? Bo mają dużo do ukrycia. Dlaczego ukrywają? Bo coś by stracili, gdyby się ujawniło, pytanie co? I czy przypadkiem nie odbywa się coś za naszymi plecami i naszym kosztem? Jasne! Jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze.

Wczoraj i przedwczoraj pewien młody człowiek pytał mnie, jak się rejestruje firmę. Jako, że niejedną rejestrowałam, szczegółowo opowiedziałam mu o zasadach i zakrętach. W pewnym momencie doszliśmy do ZUS-u. Wtedy młodzieniec oburzył się niebywale. Po raz pierwszy w tak poważnym stopniu poczuł się, zagrożony, ubezwłasnowolniony i potraktowany jak idiota. Musi się ubezpieczyć w ZUS. Musi, bo jest durakiem i na pewno nie zabezpieczy sobie starości. Poczuł się urażony. Zaskoczył go też fakt, że rejestracja firmy jest tak idiotycznie pogmatwana. I co się dziwić, że dzieciaki stąd zwiewają. Oni maja jasne, nie zmącone spojrzenie. Czują bluesa. Zus i system ubezpieczeń w Polsce to kolejny bastion kretynizmu, czytaj mafio-komucho-socjalizmu. Jestemy w naszej kochanej polskiej ojczyźnie ubezwłasnowolnionymi idiotami. Amen. Pozostaje tylko się napić wódki. Ale nie mogę, bo dzisiaj prowadzę. No i nie piję, czekam na Wolną Maryśkę.

Dodaj komentarz