Wcale

14 październik 2009

Wcale nie jest ohydnie. Jest pięknie. Wykopywałam sobie tunel w mokrej pluchowatej brei. Szłam. Z drzew “kapło” na  mnie parę razy i na głowę spadły mi trzy spore bałwanki. Kto je tam umieścił? Co za głupi żart. Bałwanki złośliwie powędrowały za szalik. Tam się roztopiły podtapiając mi myśli. W uszach tkwiła empetrójka z Chopinem. Było różowo, czasami cytrynowo albo turkusowo. Naokoło szumiał wiatr, chmury pędziły. Samotne wierzby kiwały się nad długimi i tonącymi we mgle miedzami. Horyzont był nostalgicznie ciepły i zamglony. Chopin mruczał mi do ucha i nie widziałam zaparowanych szyb autobusu ani pomarańczowych linek mojego ukochanego mostu, tylko wierzby i chmury nad rżyskiem. Nawet widziałam jakieś krowy na polu, albo konie. I sznury ptaków z długimi dziobami i nogami szybowały wysoko. Bardzo nostalgicznie i chopinowo. Lovella produkuje kolejne wiersze. Naszło ją niebotycznie. Z konta zeszła mi niebotyczna suma na naprawę wszystkiego, co w mojej bryczce było do naprawienia. Błogość, bo pieniądze bardzo obciążają. Jestem lżejsza! Jest lekko i cudnie, naturalna endorfinka, jestem pierwszym producentem na świecie, żadnych poprawiaczy smaku, czysta radość życia z bałwanem na głowie i z różowymi wierzbami kiwającymi się w chopinowym rytmie na przednim siedzeniu autobusu miejskiego. Lovella też ma endorfin aż nadto. Pomimo, że wyłączają prąd, wieje wiatr, jest zimno i nie ma słońca. Mogłaby pisać na rolkach papieru toaletowego taaaakie ilości wierszy. Ale trzeba by było kupić cała dużą paczkę tego papieru. Może by wystarczyło. Atak zimy? Jakiej zimy? Przecież jest wiosna. Maluję zielone drzewa. Słońce je oświetla z boku srebrno i złociście, a domy białe, rozświetlone stoją za drzewami! Koledzy do mnie czasem dzwonią. Sprawdzają, czy kaloryfer dobrze grzeje, bo może marznę, i może trzeba mnie ogrzać? Kolejny dzień, kolejna szansa na niedziałający kaloryfer! A ja nie potrzebuje kaloryferów. Bo nie zauważyłam, że przyszła zima. Jaka zima? Jakaś zima przyszła? Może powinnam pójść do lekarza. Jestem chora na wiosnę i pierniczy mi się w głowie.

Odpowiedzi: 2 do “Wcale”

  1. ab powiedział/a

    Ale się to fajnie czyta. :) ))))Moje gratulacje … z okazji TEJ wiosny. I to kiedy w październiku. Skądś to znam hmmmm…:)))) I broń Cię Panie Boże, jaki lekarz? jaki lekarz??? Chcesz zobaczyć szarość?

  2. motylewdeszczu powiedział/a

    eee… nieee!! precz z szarymi, nie chcę, tylko różowe, żółte i turkusowe… mniam

Dodaj komentarz