Champions
18 październik 2009
Na dzisiejszy niedzielny, już mocno jesienny poranek goły i spocony Mercury, Panie świeć nad jego duszą, i We are the champions.
Nie pozostaje mi nic innego, jak sobie powiedzieć po raz kolejny, w tę pierwsza niedziele reszty mojego życia, że we are the champions, albo lepiej – I’m the champion.. bez koki i takich tam, na sucho, nawet nie na kacu. Ale na pewno nie mdło. Tu padł uśmiech, do siebie. Padł i leży. Działa cały czas. Niezamyślony.
Wczoraj byłam na dobrej wystawie (malarstwo, rysunek, rzeźba) w najsmutniejszym mieście w Polsce… zainspirowało mnie to i uradowało. Dobrze, są ludzie, którzy myślą, szukają, odkrywają, wbrew wszystkiemu. i to jest coś w moim guście, dlatego we are the champions.
[...] październik 2009 To nie jest tak. To nie jest tak, że champions są tylko dlatego, że tworzą, mają dystans, poczucie humoru, odwagę i wieszają swoje dzieła [...]